Jeszcze za czasów marszałka Husejki powstał projekt połączenia Kołobrzegu ze Szczecinem szybką koleją regionalną. Ważnym elementem tego projektu jest przeprowadzenie linii przy dworcu lotniczym w Goleniowie. Oznacza to, że Kołobrzeżanie i Szczecinianie zyskują wygodne połączenie z lotniskiem. Nie będą musieli już kombinować jak dostać się do terminala, jechać własnym samochodem, prosić o podwiezienie czy liczyć na busy prywatnych przewoźników.
To bardzo dobry pomysł, tylko nie dla Koszalina. Trudno nam zaakceptować zasadę poprawiania jakości życia przez samorząd wojewódzki, która wyłącza mieszkańców naszego miasta. Projekt byłby bardzo dobry, gdyby obejmował jeszcze aglomerację koszalińską. Wydaje się to naturalnym. Tylko się wydaje. Podobne zjawisko zaobserwowaliśmy w zeszłym roku, kiedy to ogłoszono przystąpienie do realizacji obwodnicy Kołobrzegu (takie połaczenie 6 i 11). Zadanie wyraźnie nakierowane na poprawę komunikacji samochodowej w kierunku Goleniowa i Szczecina. Jednocześnie pojawiły się informacje o obwodnicy Koszalina - planuje się podjąć wiążące decyzje po 2014 roku.
Był kiedyś jeden ważny polityk, który coś mówił o koszalińskiej żabie.





