lip 11

Nowy lepszy.koszalin.pl

Oddajemy do Państwa dyspozycji nową odsłonę naszej strony. Jako jedyne ugrupowanie  w Koszalinie, od początku istnienia naszego stowarzyszenia, prowadzimy regularnie aktualizowany serwis www, dzieląc się opiniami na temat tego co się w naszym mieście dzieje oraz prezentujemy nasze pomysły na to jak je zmieniać. Umożliwiamy również nieskrępowaną, o ile mieści się w zasadach kultury i dobrego wychowania, wymianę poglądów.

Tak będzie nadal. Serdecznie zachęcamy do regularnego odwiedzenia nas, czytania i dyskutowania.

lip 09

Nie tylko o rowerach

- Uczynimy Koszalin przyjaznym dla rowerzystów - tak zapowiadaliśmy 12 marca w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym. Obecnie rządząca Koszalinem ekipa, po wielu latach zaniedbań, również dostrzegła potrzebę budowy i rozwoju infrastruktury rowerowej.

Władza chwali się czterdziestoma kilometrami rowerowych dróg. Trwają zaawansowane prace przy realizacji zwycięskiego projektu Stowarzyszenia „Roweria” realizowanego w ramach budżetu obywatelskiego (wcześniej miejscy urzędnicy nie widzieli potrzeby budowy trasy rowerowej w tym miejscu, musieli ich nieomal zmusić do tego mieszkańcy) od skrzyżowania Zwycięstwa z Traugutta do ulicy Matejki, bardzo wiele osób korzysta już, z podobno jeszcze ciągle w fazie budowy, drogi wzdłuż Orląt Lwowskich . Powstają kolejne kilometry tras wzdłuż obwodnicy.

Ciągle jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że stwierdzenie prezydenta Jedlińskiego: „Rowerzyści nie są uczestnikami ruchu drogowego. Oni uprawiają rekreację.” z zeszłego roku stało się pewnego rodzaju dyrektywą dla koszalińskich drogowców. Za jej sprawą panuje przyzwolenie na niedbalstwa, zapominalstwa oraz akceptacja dla bubli i rozwiązań bezpośrednio zagrażających bezpieczeństwu poruszających się na rowerach. Drogi rowerowe w Koszalinie powstają, lecz ich funkcjonalność w wielu przypadkach pozostawia bardzo wiele do życzenia. Tu zamiast przejazdu przejście dla pieszych, tam niewłaściwie oznakowanie , w innym miejscu nie uznano za stosowne obniżyć krawężnika – i tak bez końca. Co jakiś czas sprawą zainteresują się dziennikarze, wtedy Ratusz ustami prezydenckiego rzecznika zapewnia, że błędy zostaną naprawione, a nawet dziękuje rowerzystom za to, że je wyłapują i zgłaszają.

Co by się stało jednak gdyby tego nie robili? Czy ktokolwiek zauważyłby problem i poczuł powinność jego rozwiązania? I jak długo to będzie trwało? Ktoś akceptuje przecież te projekty, ktoś dokonuje odbioru robót. Kto potem przecina wstęgi i wypina pierś po zaszczyty to akurat dobrze wiemy.

Budowy dróg rowerowych w Koszalinie cierpią na dokładnie tą samą przypadłość co niemal wszystkie inne inwestycje prowadzone w naszym mieście w ostatnich latach. To za sprawą braku odpowiedniego nadzoru, złego przygotowywania przetargów oraz prymatu celów propagandowych, zamiast Rynku Staromiejskiego mamy plac budowy (i bezradnie rozkładającego ręce prezydenta przy pytaniu o to kiedy zostanie oddany do użytku) nie wykąpiemy się w tym roku, tak jak to zapowiadano, w Aquaparku czy musimy uważać aby nie połamać sobie nóg podczas spaceru w okolicach Amfiteatru . Niemal żadnej, czy to większej czy mniejszej, inwestycji nie udało się zakończyć w zakładanym terminie. To jest naprawdę niezwykłe osiągnięcie.

Płacimy za to wszyscy. Rosną koszty funkcjonowania miasta a rządzący co raz głębiej sięgają do kieszeni mieszkańców.

Jesteśmy głęboko przekonani, że tak być nie musi. Że nie jesteśmy skazani na ciągłe problemy, na wymówki i kolejne tłumaczenia własnych wpadek, zaniedbań i zwyczajnego braku kompetencji .

Rozbudowa infrastruktury rowerowej wywoła w Koszalinie efekt od lat znany na całym świecie. Na jednośladzie porusza się, szczególnie teraz przy tak sprzyjającej aurze, masa ludzi. Gdy Koszalin stanie się rowerzystom jeszcze bardziej przyjazny, gdy w końcu dla rowerów stanie się dostępne ścisłe centrum miasta, będzie ich jeszcze więcej. Zasługują oni na to aby infrastruktura powstająca dla nich, przestała być budowana na „odwal”, a potem naprawiana. Tak jak wszyscy koszalinianie zasługują na to by pochodzące z ich podatków pieniądze były wydawane sensownie.

 

lip 03

Bezpłatna komunikacja miejska – jak to robią inni

Nasza propozycja wprowadzenia w Koszalinie bezpłatnej komunikacji miejskiej wzbudziła wiele emocji. Dlatego postanowiliśmy przybliżyć kilka polskich miast, w których pomysł ten, w różnych wariantach i zakresie wcielono w życie

Na dzień dzisiejszy bezpłatna komunikacja funkcjonuje, lub w najbliższym czasie zostanie uruchomiona, w dwudziestu jeden miastach w Polsce.

 

Mazowieckie Ząbki były jednym z pierwszych miast, w którym zrezygnowano z pobierania opłat za przejazdy autobusami. Zameldowani tam, po wyrobieniu odpowiedniej karty, nie muszą kupować biletów od 2011 roku. Najbardziej widoczny efekt to wzrost liczby zameldowanych w Ząbkach

- Oczywiście to są tylko szacunki, bo trudno dokładnie wskazać czynniki wzrostu, jednak naszym zdaniem nieodpłatność komunikacji miejskiej spowodowała około 30-procentowy wzrost liczby wniosków o zameldowanie. To przelicza się na określone pieniądze. – mówił w 2013 roku burmistrz Ząbek Robert Perkowski

Żadnych ograniczeń dla korzystających z bezpłatnego transportu publicznego nie wprowadziły położone na śląsku Żory – za darmo autobusami od początku maja tego roku mogą tam jeździć absolutnie wszyscy

-Zależało nam na stworzeniu jak najprostszego systemu dla pasażerów, który nie pociągałby za sobą kolejnych kosztów, takich jak produkcja kart mieszkańca, instalowanie urządzeń do odczytu tych kart w autobusach, zatrudnienia osób do kontroli, czy pasażerowi posiadają karty, etc. – opowiadała w rozmowie z portalem Ziemia na rozdrożu Anna Ujma, doradca prezydenta miasta ds. polityki promocji i informacji. I podkreślała:  – Jednym z powodów wprowadzenia darmowej komunikacji było ograniczenie ruchu samochodowego, szczególnie w centrum. Ale nie tylko. Taki transport pomaga uczynić miasto bardziej atrakcyjnym dla inwestorów i pracowników.

Najważniejsza kwestia to oczywiście wydatki jaki po zrezygnowaniu z opłat za przejazdy transportem publicznym ponosić musi samorząd. Przykład Żor wskazuje na to, że mogą one…spaść - miasto w chwili obecnej dopłaca do komunikacji o połowę mniej niż wtedy kiedy trzeba było płacić za bilety

W Nysie natomiast darmowe przejazdy dotyczą tylko kierowców – po wylegitymowaniu się prawem jazdy. Przykład tej gminy wskazuje na to, że komunikacja publiczna może być alternatywą dla poruszania się samochodem. Według wyliczeń tamtejszych urzędników z przejazdów skorzystało 188 tysięcy kierowców, dzięki czemu na ulicach miasta jeździło ok 80 samochodów mniej.

Od 1 września za darmo autobusami jeździć będą mieszkańcy Lubina w niedalekiej przyszłości podobne rozwiązanie zamierza u siebie wprowadzić Bełchatów. Wszystko to wskazuje na to, że co raz więcej samorządów w Polsce widzi bezpłatną komunikację publiczną jako dobry pomysł, dostrzega korzyści z niej płynące, nie tylko w perspektywie roku czy dwóch lecz kolejnych lat. Wzrasta zrozumienie faktu, że oznacza to zyski dla miast i jego mieszkańców. Skoro można w innych miejscach w Polsce, to jesteśmy głęboko przekonani, że można również w Koszalinie. Jak zamierzamy to zrobić, zaprezentujemy wkrótce

cze 27

Koncertowa promocja

Na rozpoczęcie drugiego miesiąca wakacji w Koszalinie odbędzie się koncert. Rada Miejska, głosami PO, przy sprzeciwie niemal całej opozycji, wydała zgodę na zmiany w budżecie Koszalina pozwalające na dofinansowanie komercyjnej imprezy organizowanej wspólnie przez Radio Zet oraz TVP 2. No i świetnie. Im więcej imprez w Koszalinie tym lepiej.

Gdy jednak przyjrzeć się szczegółom i uzasadnieniu dla wydania 307 tysięcy złotych – bo taki koszt będziemy musieli ponieść my wszyscy – robi się nieco mniej wesoło. Pierwsze pytanie jakie pojawia się to czy w naszym mieście nie ma pilniejszych potrzeb, w których zaspokojeniu ponad ćwierć miliona złotych bardzo by pomogło? Lepszy Koszalin wskazywał na likwidowaną Przychodnię Rehabilitacyjną przy al. Monte Cassino, której budynek potrzebuje pilnego remontu i wnioskował aby właśnie na ten cel środki przekazać. Prezydent twierdzi, że jedno nie wyklucza drugiego, na dostosowanie do odpowiednich warunków, po tym jak będą one znane i wycenione, pieniądze również się znajdą. Trzymamy za słowo.

- To promocja dla miasta – przekonuje prezydent Piotr Jedliński – Miasto reklamowane będzie w ogólnopolskim radiu oraz publicznej telewizji – dodaje.  Bez odpowiedzi pozostały pytania o efektywność wydatkowania publicznych funduszy: czy skoro miasto dokłada połowę wymaganej kwoty do organizacji koncertu, to czy również otrzyma połowę spodziewanych zysków?

Nikt w Ratuszu nie zadał sobie również trudu aby skuteczność  ogólnopolskiej promocji sprawdzić.  Można zatem przyjąć, że znowu prezydent i jego ludzie działają na podstawie tego co im się wydaje, jakiejś wiedzy potocznej – nie ma tu mowy o racjonalnej analizie zysków i strat. Gdyby prezydent wraz z popierającymi go radnymi Platformy Obywatelskiej rozporządzali tak własnym majątkiem, byłaby ich to sprawa. Jednak w grę wchodzą fundusze pochodzące do mieszkańców i mieszkanek Koszalina.

- Ten koncert to oferta dla młodych,  ma być imprezą cykliczną, zwiększającą atrakcyjność Koszalina- przekonuje dalej włodarz naszego miasta.  Piękne zapowiedzi, bardzo ucieszylibyśmy się, gdyby weszły w życie (choć z wcielaniem planów w życie pan prezydent niejednokrotnie ma poważne kłopoty) Przyjrzymy się jednak faktom.

Sierpniowy koncert jest na dziś po prostu częścią objazdowej imprezy, która zaczyna się już jutro w Kołobrzegu.  W tym nadmorskim kurorcie   „Lato ZET i Dwójki” jest wydarzeniem dwudniowym i…bezpłatnym. W Koszalinie mieszkańcy, oprócz tego, że się zrzucili w swoich podatkach na prezydencki pomysł,  będą za uczestnictwo w nim musieli jeszcze zapłacić.  Zapewne kilkadziesiąt złotych,  jak nie więcej.  Każe to poważnie wątpić w zapewnienia Piotra Jedlińskiego  iż robi coś dla wszystkich koszalinian. Z udziału w tej, niewątpliwie fajnej, imprezie wykluczeni zostaną ci, których zwyczajnie na kupno biletu nie będzie stać.  Brylującego w świetle kamer swojego prezydenta zobaczą zapewne przez płot Amfiteatru. O ile nie przepędzą ich ochroniarze.

W całej tej historii przewija się wątek zbliżających się wielkimi krokami wyborów samorządowych. Są tacy, którzy twierdzą, że w ten sposób, za publiczne pieniądze, prezydent Jedliński robi  sobie kampanię.  Mimo, że zarzeka się on, że takowej nie prowadzi,  pozwolimy sobie mieć co do tego poważne wątpliwości.

Można ten koncert uznać za dowód na to, że promocja miasta, o której pisaliśmy jakiś czas temu nadal nie istnieje. Nie ma strategii, nie ma zaplanowanych działań i oceny ich wykonania.  Są natomiast przypadkowe działania, bardziej służące doraźnej propagandzie, niż dobru miasta.

cze 25

6000 dla rodziny

We wtorek Stowarzyszenie Lepszy Koszalin odbyło doroczne walne zgromadzenie członków, na którym przyjęto sprawozdanie zarządu i sprawozdanie finansowe za 2013 rok. Poszło dośc sprawnie. Okazało się, że zdecydowanie ważniejszym tematem dyskusji była przyszłość i kierunki rozwoju Koszalina. Rozmawialiśmy o inwestycjach, na ile służą mieszkańcom, jak gospodarnie są prowadzone i co oznaczają dla przyszłości miasta. Konkluzja była jednoznaczna – wszystko fajnie pod warunkiem, że koszalinian będzie stać na korzystanie z filharmonii, aquaparku, hali widowiskowo sportowej, wypożyczalni sprzętu nad zalewem i innych dóbr, ktore powstały za nasze wspólne pieniądze.

Koszalinian będzie stać na to wszystko jeśli uda się obniżyć  koszty ich codziennego życia. W marcu, na licznie odwiedzonej przez naszych sympatyków imprezie w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym, jasno powiedzieliśmy: tanie miasto, to takie, które jest mało kosztowne dla mieszkańców. Zaprezentowaliśmy wtedy program obniżenia kosztów życia przeciętnej koszalińskiej rodziny o 500 zł miesięcznie (6000 zł rocznie). Od tego czasu przeprowadziliśmy szczegółowe analizy, jak gospodarować w mieście aby żyło się łatwiej i taniej. Wiemy już co jest możliwe do zrobienia.

Po ogłoszeniu wyborów przedstawimy program obniżania kosztów życia codziennego zawierający zmiany w sposobie finansowania instytucji i przedsiębiorstw miejskich. Zaoferujemy mieszkańcom bezpłatną komunikację miejską, obniżenie cen za odbiór śmieci, program obniżki cen za energię elektryczną, zniesienie podatku od nieruchomosci dla mieszkań.

Tani Koszalin, to nie taki, w którym władza ma lepiej, to taki, który nie obciąża mieszkańców kosztami swojego funkcjonowania.

cze 25

Trendy

Nie chodzi nam, oczywiście, o festiwal Trendy, chociaż o swoistym festiwalu będzie mowa. Radio Koszalin zleciło badania opinii publicznej w zakresie poparcia dla ugrupowań i kandydatów na prezydenta w Koszalinie. Gdyby przyjąć otrzymane wyniki za wskazanie dla przyszłych wyborów, powody do zadowolenia mają Jedliński (największe), Wezgraj i Lepszy Koszalin. Analiza trendów poparcia dla partii politycznych wskazuje, że PO leci na łeb na, szyję – w tym tempie w listopadzie bedzie miało trudności osiągnąć 20%. SLD ma stabilną tendencję zniżkową, a PiS stałą tendencję zwyżkową, chociaż z mniejszą dynamiką niż można było się spodziewać po eurowyborach.

Nie pokazujemy na wykresie tendencji dla Lepszego Koszalina, głównie dlatego, że nie ma porównywalnych danych z partiami. Stowarzyszenie nie startowało do wyborów europarlamentarnych w 2009 i 2014 roku, nie uczestniczyło też w wyborach sejmowych w 2011 roku. Warto jednak zauważyć, że dzisiejsze szacowanie sondażowe wskazuje na LK jako na drugą formację w Koszalinie. Wynik uzyskany w badaniu jest wyższy niż wynik wyborczy w 2010 roku. W badaniach na cztery miesiące przed wyborami w 2014 roku stowarzyszenie ma dwa razy lepszy wynik niż kwartał przed wyborami w 2010 roku. To dobra prognoza.

Dzisiejsze badania, które nie uwzględniaja efektu afer „melioracyjnej” i „podsłuchowej” wskazują, że rozgrywka o prezydenturę miasta odbędzie się pomiędzy Wezgrajem a Jedlińskim, co z resztą w powszechnej opinii ustaliło się dość dawno. Wezgraj (23,7%) i Jedliński (49,2%) spotkają się najprawdopodobniej w drugiej turze. Na kilka miesięcy przed poprzednimi wyborami obaj kandydaci byli notowani dużo niżej niż dzisiaj.  Wakacje, atmosfera ogólnopolska, sprawy inwestycji melioracyjnych, afera gruntowa wpłyną niewątpliwie na sympatie wyborców. Jedno jest pewne, czeka nas ciekawa jesień.

cze 22

Ratujmy co się da

Rozmiar afery podsłuchowej jest co najmniej niepokojący. Wskazuje na niedowład państwa zarówno w zakresie utrzymania bezpieczeństwa procedur decyzyjnych, jak również na niejasność samego trybu podejmowania decyji. Jedni się martwią, inni cieszą chociaż powodów do radości nie ma. Afera centralna przeplata się z nasza regionalną. Sprawa zatrzymań przedsiębiorców i prezesów od melioracji i inwestycji hydrotechnicznych budzi większy niepokój niż podsłuchy. Byliśmy przekonani o sensownosci budowy zalewu w Koszalinie, kanału Jamno – Bałtyk i  wrót sztormowych. Wydawało się tylko, że z powodu nieudolności i braku nadzoru wszystko idzie kulawo i nie do końca służy naszym celom. Okazało się jednak, że przyczyny leżą w partykularnych interesach grupy polityczno – biznesowej.Afera „meliorantów” szybko połączyła się z wcześniejszą – gruntową. Łącznikiem jest zestaw ludzi powiązanych ze sobą w ramach prowadzonych spółek i koneksji rodzinnych. Osoba, która kupowała „okazyjnie” tereny w Koszalinie jest jednocześnie wspólnikiem zatrzymanego przez ABW przedsiębiorcy z Darłowa, który wykonywał kanał i wrota. Trzecim wspólnikiem jest pasierb znanego w regione wiceministra.

Wszystko to nieodparcie nasuwa myśl, że decyzje o budowie zalewu, przetargi na inwestycje, wyceny gruntów wzdłuz Dzierżęcinki, zmiany planów przestrzennych podyktowane były chytrym planem zarobienia kasy kosztem skarbu państwa, funduszy europejskich i krajowych. Troska o region głoszona publicznie wyglada na cyniczną przykrywkę. Być może niebawem dowiemy sie czegoś jeszcze, jako że „Wprost” wśród podsłuchiwanych rozmówców wymienia również ministra Gawłowskiego.

Co może dziać się dalej? W sprawach istniejąch lub domniemamych afer trzeba zawierzyć organom państwa i kontroli sprawowanej przez media. Istotniejszym z naszego, koszalińskiego punktu widzenia jest los rozgrzebanych inwestycji. W przypadku zalewu, nawet jeśli funkcja przeciwpowodziowa okaże sie fałszerstwem możemy wykorzystać sytuację dla budowy miejsca rekreacji koszalinian. To się już dzieje. I dobrze, przynajmniej częściowo uratowane będą miliony włożone w to przedsięwzięcie.

Za poważniejszy problem trzeba uznać stan inwestycji nad Jamnem. Mieliśmy ogromną szansę na szybki rozwój. Warunkiem było odważne myślenie o kanale jako drodze żeglownej. Tylko wtedy ma sens budowanie marin i infrastruktury od strony Koszalina. Oczekiwaliśmy otwarcia szerokim szlakiem wodnym, a otrzymalismy budowlę kompletnie odcinającą Koszalin od morza. Wykonanie projektu karłowatego, szkodliwego ekologicznie i blokującego funkcję gospodarczą na kolejne lata postawiło nas w trudnej sytuacji. Zamiast przemysłu turystycznego możemy liczyć, co najwyżej, na miejsca rekreacji dla mieszkańców. Nie będzie, niestety, wystarczajacą proteza w postaci wąskiego kanaliku dla łódek, który w żaden sposób nie zapewni turystycznosci okolic Jamna.
Nie wiadomo jeszcze jak zadziała dalej afera „meliorantów”. Jeśli Bruksela uzna konieczność zwrotu pieniędzy unijnych będziemy mieli podwójny kłopot – zwrot i uszczuplenie środków, które można byłoby przeznaczyć na rozbudowę infrastruktury jamneńskiej.

Bez względu na okoliczności i winnych całej sytuacji, nie wolno zaniedbać prac nad uratowaniem projektu rozwoju gospodarki turystycznej opartej o zasoby gmin wokół Jamna. Koszalin powinien zademonstrować otwartość wobec sąsiednich gmin i połączyć z nimi siły w celu podjęcia wspólnego wysiłku ratowania naszego wspólnego potencjału.

cze 15

Otwartość

Zaprosiliśmy Państwo do uczestnictwa w poniedziałkowym spotkaniu, którego myślą przewodnią będą Otwartość i Przyjazność Koszalina. Gdy planowaliśmy to wydarzenie nie wiedzieliśmy o zdarzeniach następnych dni. Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad historią zatrzymań zarządów instytucji publicznych i przedstawicieli biznesu. W kontekście naszych dążeń do otwarcia Koszalina i zachęcania ludzi do przyjeżdżania i osiedlania się tu na stałe, jak ironia losu brzmi informacja o zasypywanych wrotach sztormowych, działających zorganizowanych grupach przestępczych, wyłudzaniu publicznych pieniędzy, ustawianiu przetargów.

Dopiero kilka tygodni temu w ramach interpelacji Lepszy Koszalin dopytywał sie o rodzaj preferencji stosowanych przez prezydenta i instytucje miasta wobec aresztowanych później  pod zarzutem handlu narkotykami sportowców. Trochę wcześniej Koszalin ostro dyskutował na temat działek sprzedawanych za bezcen.

Kolejne zdarzenie, tym razem na szczeblu krajowym, czyli ujawnienie nagrań z rozmów prowadzonych przez najwyższych urzędników państwa, którzy wcale nie dyskutują o naprawie Rzeczpospolitej, a raczej o jej dalszym psowaniu, to przykład braku kontroli nad tym co się w Polsce dzieje.

Pokazujemy te zdarzenia, ponieważ mają podobne schematy, ale dotyczą różnych poziomów władzy: lokalnej, regionalnej i krajowej. Przeciętni obywatele obserwują od dawna zjawiska, intuicyjnie czują, że coś jest nie w porządku, ale zawsze dowiadują sie, że formalnie wszystko jest w porządku, ministrowie są zaskoczeni, prezydenci nie mogli przewidzieć itp. Od czasu do czasu pojawiają się groźne wypowiedzi ze strony władzy, że jak coś się komuś niepodoba, niech idzie do prokuratury ale niech uważa, bo zostanie oskarżony o naruszenie dóbr osobistych. Taką formułę stosował np. Zarząd Melioracji i Gospodarki Wodnej.

W tej sytuacji większej wagi nabieraja hasła programowe Lepszego Koszalina, rozszerzają swoje znaczenie. Otwartość, to też odwaga mówienia o zagrożeniach dla lokalnej demokracji i odwaga pzeciwstawienia się wszelkim rodzajom korupcji, nawet jeśli konsekwencją mogą być represje ze strony władzy. Uprzedzamy od razu oburzonych słowem – represje. Nie mamy na myśli modelu działania władzy sprzed 30 lat, chociaż obawa przed utratą pracy, wycofaniem zleceń ma już taki posmak, a takich przypadków nie brakuje.

cze 12

Koszalin Otwarty

Zapraszamy na kolejne spotkanie w ramach prezentacji założeń programowych KOSZALIN 2020. W poniedziałek 16 czerwca o godzinie 18:00 w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej przy placu Polonii 1 będziemy rozmawiać o Koszalinie Otwartym.

Po prezentacji założeń zaprosimy do gry dyskusyjnej „Otwarty/Zamknięty” a całość zakończymy poczęstunkiem przy kawie i herbacie oraz mniej oficjalnych rozmowach. Serdecznie zapraszamy!

cze 10

Koszalin Gospodarny, czyli jaki?

Stowarzyszenie Lepszy Koszalin zorganizowało pierwszą, z zapowiedzianych czterech debat konsultacyjnych, której myślą przewodnią był Koszalin Gospodarny. Na zaproszenie Lepszego Koszalina licznie stawili się nie tylko przedsiębiorcy ale i osoby zainteresowane przedsiębiorczością. W wypełnionej niemal do ostatniego miejsca Sali Koszalińskiej Biblioteki Publicznej poprosiliśmy zebranych podzielonych na dwie grupy o wypowiedzi w dwóch formułach: co samorząd powinien robić dla tworzenia klimatu przyjaznego przedsiębiorcom a dla drugiego co ten klimat zdecydowanie psuje. Cenną ogólną uwagę w dyskusji wniósł były wojewoda koszaliński dr Stanisław Socha. Wyjaśnił, że słowo: samorząd, w omawianych kwestiach powinno być rozumiane jako władze samorządowe lub kadra menadżerska zatrudniona do sprawowania funkcji zarządczych przez ogół mieszkańców stanowiących właśnie samorząd.

Z zebranych wypowiedzi wyszczególniliśmy kilka głównych tematów, wokół których toczyła się dyskusja. Pierwszym tematem, który podnieśli zebrani było wsparcie kadr. Zdaniem zebranych samorząd powinien pomagać firmom poprzez doszkalanie kadr. Powinien organizować staże i praktyki dla osób rozpoczynających karierę zawodową lub dla takich, którzy chcą zmienić zawód. Władze miasta, w celu ułatwienia rodzicom powrotu do aktywności zawodowej, nie powinny zapominać o zabezpieczeniu odpowiedniej liczby miejsc w przedszkolach i żłobkach. Zwrócono uwagę na konieczność właściwego doboru kierunków nauczania w szkołach zawodowych, z uwzględnieniem aktualnych potrzeb rynku pracy. Zauważono również miastotwórczą rolę uczelni, którą samorząd powinien dostrzegać i wspierać.

Spore poruszenie wśród zebranych wywołał temat przeprowadzania przetargów. Przedsiębiorcy zgłaszali żądania ułatwienia dostępu do zamówień publicznych dla firm lokalnych i zmniejszania wagi kryterium ceny przy wybieraniu ofert. Przy omawianiu spraw związanych z finansami miejskimi główny postulat, który wygłaszany był niejednokrotnie, to racjonalność przy tworzeniu i realizacji budżetu. Przedsiębiorcy nie chcieliby nadmiernego fiskalizmu czyli podnoszenia podatków i opłat lokalnych.

W temacie gospodarki nieruchomościami na terenie miasta zgłoszono pomysł na uzależnienie wysokości opłaty za użytkowanie wieczyste od położenia i przeznaczenia działki oraz wprowadzenie znacznych ułatwień przy wykupie nieruchomości na własność. Zdaniem rozmówców samorząd nie powinien windować cen działek. Wiele emocji wzbudziła rozmowa o uchwalaniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, której podsumowaniem jest twierdzenie, że prawo lokalne powinno być uchwalane z uwzględnieniem interesów właścicieli terenów, których dotyczy.

Wiele zgłoszonych uwag dotyczyło urzędników, którzy zdaniem zebranych powinni być kompetentni, elastyczni i obeznani z lokalnymi realiami, nie powinni natomiast być zadufani w sobie i opryskliwi. Pracownicy samorządu, których nie powinno przybywać, powinni odpowiadać za swoje decyzje czy działania.

Przy wielu głosach poparcia wygłoszono niezadowolenie z rozkopywania świeżo ukończonych dróg. By tego unikać władze samorządu powinny koordynować budowę infrastruktury technicznej uwzględniając nie tyko zadania gminy ale i dostawców mediów komercyjnych. Przy planowaniu inwestycji drogowych samorząd powinien uwzględniać potrzeby komunikacyjne firm i budować miejsca parkingowe tam, gdzie o nie trudno.

Sporo czasu dyskusji pochłonął temat komunikacji z przedsiębiorcami. Samorząd powinien posiadać wizję ale powinien prowadzić stały monitoring zdarzeń gospodarczych w mieście i prowadzić cykliczny dialog z przedsiębiorcami.

W końcu zdaniem zebranych samorząd nie powinien wyręczać przedsiębiorców i samodzielnie prowadzić działalności gospodarczej. Władze miasta powinny wspierać lokalny biznes poprzez promocję nie tylko samego miasta ale i lokalnych produktów czy przedsiębiorstw.