Maj 16

Ruch Samorządowy Bezpartyjni

Wspólna inicjatywa samorządowców na Pomorzu Zachodnim działa od listopada 2015 roku. W naszym województwie sygnatariuszami porozumienia o współpracy są stowarzyszenia grupy obywateli uczestniczący w lokalnym życiu publicznym z różnych części Zachodniopomorskiego. Jednym z współzałożycieli  jest Stowarzyszenie Lepszy Koszalin, który jest liderem Ruchu na Środkowym Pomorzu.

Od początku roku Ruch skupia także samorządowców z województw Lubuskiego i Dolnośląskiego. W ostatnich tygodniach dołączyli samorządowcy z Wielkopolski, Kujawsko – Pomorskiego, Podlaskiego. Dzisiaj Ruch ma charakter ogólnopolski, a do współpracy zgłaszają się kolejni samorządowcy.

Celem Ruchu jest stworzenie wspólnej, bezpartyjnej reprezentacji społeczności lokalnych i samorządowców gmin, powiatów, miast i regionów, która będzie aktywnie uczestniczyć w życiu społeczno – politycznym kraju.

Maj 16

Sprawiedliwy Kodeks Wyborczy

Samorząd jest fundamentem ustrojowym demokratycznego państwa. Naruszenie fundamentu to szybka droga do katastrofy. Z niepokojem obserwujemy próby upartyjnienia lokalnych władz samorządowych.

Trwa ogólnokrajowa dyskusja o nowym Kodeksie Wyborczym, budzi ogromne emocje. Dwukadencyjność, zasady tworzenia komitetów wyborczych, sposób finansowania należą do najczęściej przewijających się tematów. Aktywnie w dyskusję włączają się samorządowcy, którzy zrzeszyli się w ramach Ruchu Samorządowym Bezpartyjni, którego sygnatariuszem jest również Lepszy Koszalin.

We wtorek, 16 maja w sześciu województwach, w różnych miastach i gminach odbyły się konferencje prasowe, na których przedstawiony został  pomysł obywatelskiego projektu ustawy O Zmianie Kodeksu Wyborczego. Autorami pomysłu są radni z Podlasia. W Koszalinie projekt przedstawiony został na konferencji organizowanej przez Lepszy Koszalin.

????????????????????????????????????

Główną intencją zmian jest wprowadzenie równości między komitetami obywatelskimi a partyjnymi. Ruch Samorządowy Bezpartyjni postuluje aby w wyborach do rad gmin oraz wyborach wójta komitety wyborcze mogły być tworzone wyłącznie przez organizacje lub wyborców według jednakowych reguł dla wszystkich. Oznacza to, że każda organizacja, w tym partie polityczne, mogłaby utworzyć lokalny komitet wyborców, który prowadziłby kampanię tylko w wymiarze lokalnym z jednakowymi zasadami finasowania i rozliczania w wyborach samorządowych gminy.

Wprowadzenie modyfikacji Kodeksu jest początkiem zmian zmierzających do wyeliminowania przepisów dyskryminujących lokalne komitety wyborców. Według dzisiejszych przepisów komitety rejestrowane mogą prowadzić kampanię ogólnokrajową, być finansowane przez partie polityczne, a więc pośrednio z pieniędzy publicznych. Komitety partii politycznych i koalicji partyjnych korzystają niezasłużenie z przywilejów nadanych im aktualnym Kodeksem.

Obywatelska inicjatywa ustawodawcza kieruje się zasadami określonymi w przepisach. W pierwszym kroku Ruch Samorządowy Bezpartyjni złoży do Marszałka Sejmu projekt ustawy wraz z tysiącem podpisów inicjatorów. Od momentu złożenia rozpoczniemy zbieranie podpisów poparcia obywateli dla projektu. Potrzeba ich minimum sto tysięcy. Mamy na to trzy miesiące, a po tym okresie ustawa zostanie skierowana do procedowania.

Zapraszamy do współpracy i przyłączania się do Ruchu wszystkich, którzy uważają, że Polska nie dzieli się na dwie partie.

 

Gru 18

Obietnice – 2 lata kadencji

Co tam, panie, w polityce? – pyta Czepiec Dziennikarza, by za chwilę wykrzyknąć –  Pan polityk! A Dziennikarz – Otóż właśnie polityków mam dość, po uszy, dzień cały. Chciałoby się zapytać za Wyspiańskim – Co tam, panie, w Koszalinie? Politycy trzymają się mocno? Obietnic dotrzymują? Chciałoby się zapytać, bo przecież dzisiaj ulubionym sportem polityków formatu ogólnopolskiego jest wzajemne zarzucanie sobie niedotrzymywania obietnic wyborczych. Znany koszalińsko – polski polityk na fejsie nawołuje – musimy walczyć z oszustami z PiS. Aż prosi się dopowiedzieć – nie zaniedbujmy w tej walce oszustów z innych partii, zwłaszcza tych ubranych w ornat i głośno dzwoniących ogonami.

No to teraz o obietnicach. Padło ich bez liku w kampanii wyborczej. Były zapewne jedną z podstaw dokonywanych wyborów przy urnie. W „sprawozdaniu” prezydenta i koszalińskiej PO z dokonań przez pół kadencji zabrakło rozliczenia z realizacji oferty. Pomożemy zatem w ocenie. Cóż obiecano mieszkańcom?

skan_20161216-2Zagospodarowanie „Manhattanu”, Inteligentny system transportowy, droga łącząca Św. Wojciecha z Wodną Doliną,  hala kupiecka przy Połczyńskiej, nowy budynek żłobka miejskiego, rewitalizacja śródmieścia, odtworzenie terenów rekreacyjnych na Górze Chełmskiej, nowy parking w śródmieściu, marina na jeziorze Jamno, nowe fontanny w mieście, modernizacje ulic itp. Katalog obietnic był obszerny i z założenia nierealizowalny w kadencji.  O racjonalności inwestycji w drogi i ich skutkach już pisaliśmy – koszaliński „standard” jakości organizacyjnej. O niektórych obiecankach nie warto pisać, inne wymagają szczególnej uwagi.

W lipcu 2014 roku prezydent zwołał specjalną sesję pod pretekstem krótkiego czasu na podjęcie uchwały o zmianie planu zagospodarowania przestrzennego. Cel był szczytny – przejęcie terenu od wojska i wybudowanie ulicy z mostem na Dzierżęcince pomiędzy ul. Paderewskiego a Św. Wojciecha. Podobno decyzja MON o przekazaniu terenu wojskowego miała zapaść w ciągu kilku dni. Przez ostatnie dwa lata nie ma nawet śladu informacji na ten temat, za to zmiana planu znakomicie przysłużyła się właścicielom terenów nad Wodną Doliną, którzy kupili je za bezcen.

Hala „cywilizująca” warunki pracy kupców, wcześniej na „Manhattanie”, później przy Połczyńskiej była obietnicą prezydenta Jedlinskiego w 2010 roku i  ponownie w 2014. W tej sprawie nic się nie wydarzyło… przepraszamy, po konferencji prasowej LK na ten temat prezydent wprowadził poprawkę do wieloletniej prognozy finansowej umieszczając nową halę w przyszłości, czyli ok. 2019 roku. W tłumaczeniu na nasze – będzie doskonałą obietnicą w następnej kampanii wyborczej. Proponujemy wstawić biurko władzy miejskiej na tydzień na Połczyńską. Może wtedy zmieni priorytety.

O wyrugowaniu kupców z Manhattanu, planie sprzedaży i zagospodarowania terenu przy ul. Połtawskiej piszemy od lat. Upływają kolejne i wszystko co robi miasto okazuje sie bezskuteczne. Nie ma chętnych na kupno, nie ma sensownego planu zagospodarowania, ale jest spór sądowy z właścicielami pawilonów i  rozdrobnienie właścicielskie terenu uniemożliwiające jego kompleksowe zagospodarowanie. W sercu miasta znajduje się teren, wydawałoby się, idealny na pełnienie funkcji centrum kulturalno – rekreacyjnego. Teren, który powinien być oprojektowany w ramach rewitalizacji śródmieścia, jako komplementarna całość. Teren, który mógłby być wizytówką miasta. Niestety, suma niemożności nie pozwala na żaden ruch do przodu.

Jezioro Jamno – temat rzeka z aferami korupcyjnymi w tle. Prezydent naszego miasta aktywnie uczestniczył w promowaniu, odbieraniu i obronie inwestycji pod szumną nazwą – wrota sztormowe. Inwestycji, którą zmarnowano niezwykłą szansę Koszalina na skok gospodarczy. Zamknięto Koszalinowi na dziesięciolecia dostęp do morza, mimo że propaganda miejska przez lata trąbiła o niezwykłej wadze otwarcia kanału Jamneńskiego. Jedliński udaje, że nic się nie stało. Na liście obietnic umieścił marinę w Koszalinie zdolną przyjmować jachty pełnomorskie. Znalazł się w oparach absurdu. Proponuje pływanie jednostkami o zanurzeniu do trzech metrów po jeziorze, którego średnia głębokość nie przekracza dwóch. Mało tego, akurat tę obietnicę rozpoczął realizować.

Niewytłumaczalne są mechanizmy decyzyjne. Kiedy radni LK proszą w ramach interpelacji o wskazanie przesłanek powodujących konkretne decyzje uzyskują odpowiedzi typu: każdy wie, że tak jest lepiej… Gdy  poddajemy pod wątpliwość kierunki rozwoju miasta, koronnym argumentem obronnymn jest, że mamy złą wolę nie zauważając (nie chwaląc) dokonań ostatnich lat. – Przecież wszyscy widzą, jak zmienia się Koszalin – słyszymy. Jest to argument prawdziwy i z gruntu fałszywy jednocześnie. Prawdziwy, bo Koszalin zmienia się rzeczywiście. Fałszywy, bo ta zmiana nie dowodzi gospodarności, wykorzystania szans rozwojowych i rzetelności w realizacji potrzeb społecznych. Podobnym argumentem posługiwał się i Gomułka i Gierek budując huty, drogi lub kupując licencję na małego fiata.  Polska się zmieniała, tyle że Europa rozwijała się wielokrotnie szybciej i mądrzej, a nasz „rozwój” był w istocie nienadążaniem cywilizacyjnym. Warto rzetelnie porównać postępy Koszalina z innymi miastami.

Piszemy i będziemy pisać o deklarowanych programach wyborczych. Poświęcimy jeszcze sporo uwagi obietnicom z kampanii, tak jak rozliczanoby Lepszy Koszalin po odniesieniu sukcesu wyborczego. Obietnic było dużo. Szczególną uwagę poświęcimy ITS, który mieści się w sztandarowej, podobno autorskiej, ofercie prezydenta Jedlinskiego od 2009 roku. Koszalin inteligentny, Koszalin cyfrowy będzie dla nas testem rzeczywistej zdolności do realizowania projektow nietuzinkowych, wymagających wyobraźni, wiedzy, wizji i odwagi.

 

Gru 15

Traci budżet, tracą mieszkańcy

Podobnie jak każdy człowiek, każde miasto ma jakieś cechy charakterystyczne. W przypadku człowieka decydują geny i wychowanie, a w przypadku organizmu miejskiego jego zarządcy.

Jedną z cech Koszalina jest sposób prowadzenia inwestycji. W ostatnich dwóch latach rozpoczęto modernizacje i remonty kilku ulic i skrzyżowań. Połczyńska, rondo Zwycięstwa – Stawisińskiego, Powstańców Wielkopolskich, a za chwilę Krakusa i Wandy. Że rozpoczęto, to akurat dobra wiadomość. Złymi są założony czas trwania i nieprawdopodobnie zła organizacja ruchu. Budowa odcinka dość typowej drogi o długości trochę ponad kilometr (Połczyńska) przez dwa lata lub niedużego ronda (Zwycięstwa – Stawisińskiego) przez rok to jakieś nieporozumienie. Brak porządnie wyznaczonych objazdów, zamykanie ulic bez dobrej informacji o zmianach w organizacji ruchu budzą irytację kierowców.

Planowanie generalne, dotyczące kolejności i zakresu remontów robione jest chyba na złość mieszkańcom. Wyjazd na Białogard przez Połczyńską zamknięto wtedy gdy remontowano mostek na Radwi zamykając dojazd do Białogardu od Szczecińskiej. Zamknięcie Stawisińskiego, Pileckiego, Wojska Polskiego w połączeniu z zamiarem zablokowania Krakusa i Wandy oraz Powstańców Wielkopolskich oznacza kompletne zakorkowanie miasta z powodu braku tras alternatywnych. Efektem są nieprawdopodobne korki na wszystkich trasach wyjazdowych i codzienne wypełnienia śródmieścia przez auta, które usiłują przejechać przez centrum.

Dobre zarządzanie wymaga korzystania z doświadczeń i wyciągania wniosków z popełnionych wcześniej  błędów. W przypadku Koszalina mamy do czynienia z konsekwentnym utrzymywaniem organizacji inwestycji i powtarzaniem schematów, które od lat przynoszą straty budżetowi i mieszkańcom. Prawie każda budowa z ostatnich sześciu lat jest opóźniona, niemożliwa do rzetelnego rozliczenia i najczęściej przepłacona.

slajd03

Wystarczy przypomnieć sobie aquapark, który kosztował ok. 25 milionów drożej i został wybudowany z dwuletnim opóźnieniem. Mimo to pokazywany jest jako wielki sukces władzy uroczyście wbijającej łopaty. Jeśli coś nie wychodzi dowiadujemy się od prezydenta, że to wina wykonawców, że „my tu ich rozliczymy, naliczymy kary, pociągniemy do odpowiedzialności„. Kończy się ugodami lub odstąpieniem od kar czyli przyznaniem, że to jednak wina inwestora czyli prezydenta. Do dzisiaj ponosimy finansowe konsekwencje decyzji z ubiegłych lat – projektanci i pierwszy wykonawca aquaparku, upadły wykonawca DPS, wykonawca Parku Książąt Pomorskich, wykonawca przebudowy Rynku Staromiejskiego, wykonawca małej obwodnicy to tylko kilka przykładów strat.

Wyliczaliśmy już kiedyś na tej stronie, że zachowanie minimum profesjonalizmu pozwoliłoby na uratowanie z budżetu ok. 50 mln zł, co oznacza mniejsze zadłużenie i większe możliwości inwestycyjne. Dzisiaj prezydent zaciąga kolejne kredyty na spłacenie starych. W tym też należy „podziwiać” jego konsekwencję.

Traci budżet, tracą mieszkańcy. Źle zaplanowane remonty ulic wydłużają codzienne dojazdy do pracy, W przestrzeni i czasie. Pięć kilometrów dziennie dłuższa droga do pracy, do instytucji i urzędów oznacza w skali roku więcej do przejechania jakieś 1500 km. W przeliczeniu na pieniądze, każdy użytkownik wydaje o ok. 800 – 1000 zł rocznie więcej na benzynę. Może warto, licząc koszty inwestycji uwzględnić te miliony wydane przez koszalinian. Może warto zastanowić jakie znaczenie ma dla nich decyzja czy zamkniemy ulicę na pół roku czy na dwa lata.

Gru 14

Dwa lata niemożności władzy samorządowej

Minęło dwa lata kadencji samorządowej. Lepszy Koszalin jest w opozycji. Nieustannie jednak proponuje prezydentowi i Platformie Obywatelskiej współpracę i wykorzystanie naszego potencjału na rzecz miasta. Jak dotąd nie widzą takiej potrzeby.
Mamy odmienne zdanie co do kierunków rozwoju miasta i sposobu zarządzania. Z wieloma decyzjami się nie zgadzamy, niektóre popieramy. Jeśli widzimy interes mieszkańców lobbujemy wspólnie z władzą, nie bacząc na dzielące nas różnice.
Lepszy Koszalin jest najsilniejszym klubem opozycyjny ale również uczestnikiem procesów społecznych w mieście. Do naszych zadań należy między innymi recenzowanie postępków partii rządzącej i poddawanie ich krytyce. To część demokracji. Zapewniamy w ten sposób kontrolę społeczną, której trudno doszukać się w koszalińskich mediach.
Platforma Obywatelska wspólnie z prezydentem wydała ulotkę, której zadaniem była prezentacja osiągnięć władzy za ostatnie dwa lata. Przyjrzeliśmy się tej informacji. Czujemy się głęboko rozczarowani. Ładnie wydany materiał nie zawiera informacji, o której mowa w tytule czyli latach 2014 – 2016. Zupełnie brak jest opowieści o sukcesach osiągniętych przez te dwa lata. Jest za to próba pokazania wszystkiego co zdarzyło się od 2009 roku jako efektu pracy tej kadencji. Nic dziwnego, nie bardzo jest czym się chwalić.

slajd02Z oczywistych, propagandowych powodów platforma i jej prezydent nie zdali raportu mieszkańcom ze stanu miasta Anno Domini 2016. Postaramy się ich zastąpić. Do końca roku będziemy przekazywać mieszkańcom ocenę dwóch lat sprawowania urzędu prezydenta Jedlińskiego i większościowego ugrupowania partyjnego Platformy Obywatelskiej. Zaprezentujemy Państwu naszą ocenę w czterech kategoriach: inwestycyjnej, społecznej, rozwojowej i budżetowej. Odwiedzajcie naszą stronę. Zobaczycie Koszalin nie tylko od strony propagandy sukcesu.

Mar 24

Kąpać się w kąpielisku, czy miejscu do kąpieli

Powstało w Koszalinie niezwykle urocze miejsce – Wodna Dolina. Miejsce, które uzyskało natychmiast powszechną akceptację koszalinian. Miasto, dzięki absolutnej zgodności radnych w tej sprawie, przeznacza od 2014 roku kolejne pieniądze na uatrakcyjnienie Wodnej Doliny. Nieoczekiwanie pojawił się spór, z pozoru banalny. Poszło o to, co tak właściwie utworzono na zbiorniku retencyjnym, kąpielisko czy miejsce wykorzystywane do kąpieli. 

 Jeżeli jest już w Koszalinie tak długo zapowiadane miejsce wypoczynku nad wodą z możliwością zażywania kąpieli, to każdy użytkownik powinien być i z pewnością jest przekonany o swoim bezpieczeństwie. Bezpieczeństwo oznacza nie tylko wyznaczenie akwenu za pomocą bojek, czy wystarczającą liczbę ratowników. Bezpieczeństwo to także pewność, że woda, do której wchodzimy jest bakteriologicznie czysta. Aby zapewnić warunki zachowania zdrowia w przepisach (Prawo wodne, dyrektywy UE) określono dopuszczalne stężenia zanieczyszczeń, w tym bakterii coli, najgroźniejszego dla zdrowia składnika. I tu dochodzimy do różnicy pomiędzy kąpieliskiem a miejscem wykorzystywanym do kąpieli. Ustawa Prawo Wodne wyróżnia te dwa pojęcia, przy czym kąpieliskiem jest przygotowany do tego fragment wód powierzchniowych przeznaczony do jednoczesnej kąpieli dużej liczby osób spełniający warunki czystości wody zgodnie ze sporządzonym tzw. profilem wodnym i zorganizowany zgodnie z procedurą określoną w Prawie wodnym. Miejscem wykorzystywanym do kąpieli jest wyznaczony (oznaczony) fragment wody o stosunkowo niskich wymaganiach czystości, z którego nie korzysta jednocześnie duża liczba osób. Dla przykładu dopuszczalne stężenie bakterii coli w kąpielisku, to 250 NPL/1000 ml (woda doskonała), a dla miejsc wykorzystywanych do kąpieli – 1000 NPL/1000 ml. Przez dwa lata istnienia Wodnej Doliny, w każdym wywiadzie, w każdym dokumencie oficjalnym prezydent, starosta i urzędnicy używali konsekwentnie określenia – kąpielisko. Mieszkańcy mogą więc domniemywać, że używają wody spełniającej określone normy.

Żeby zorganizować kąpielisko konieczne jest sporządzenie tzw. profilu wody, przeprowadzenie procedur administracyjnych, podjęcia uchwały przez Radę Miejską. Wszystkie operacje powinien przeprowadzić tzw. organizator, w naszym przypadku ZOS. Z oficjalnych dokumentów wynika, że ZOS rozpoczął procedurę utworzenia kąpieliska. Z przyczyn, których można się jedynie domyślać, procedura nie została zakończona, a prezydent wydał zarządzenie o utworzeniu „miejsca wykorzystywanego do kąpieli”. Wielce prawdopodobne, że powodem była niemożność spełnienia warunków dla kąpieliska.

Dlaczego Lepszy Koszalin turbuje się o sprawę z pozoru nieistotną? Otóż, cechą charakterystyczną dla Wodnej Doliny jest przepływowość zbiornika. Inaczej mówiąc, każdego dnia czystość wody w zbiorniku zależy od tego co przyniesie z góry Dzierżęcinka. Z dostępnych badań historycznych i całkiem świeżych wynika, że zawartość bakterii coli z dnia na dzień zmienia się w granicach od 34 do, niekiedy, 11000 NPL/1000 ml. Jeśli badania czystości prowadzone są dwukrotnie w roku – przed sezonem i raz w trakcie, bo taki jest wymóg dla miejsca wykorzystywanego do kąpieli, nigdy nie mamy pewności co przyniosła płynąca woda w pozostałe 90 dni sezonu.

Lepszy Koszalin zaproponował proste rozwiązanie. Wystarczy zainstalować przed zbiornikiem automatyczne urządzenie do badania zawartości coli, które będzie na bieżąco dokonywać pomiarów zawartości coli i w przypadku przekroczenia poziomu dopuszczalnego będzie alarmować. Ratownicy wywieszą czarną flagę, a gdy zagrożenie minie, białą. Istnieją na rynku takie rozwiązania, kosztują ok 100 tys. zł. To nieduża cena za bezpieczeństwo mieszkańców.

 

Mar 17

Duma i zażenowanie

Koszaliński AZS SA duma kibiców koszykówki. Koszalinianie co weekend wybierają się do HWS, aby oglądać swoich „gladiatorów ” w akcji. Jednakże od 2 lat coś się psuje w tym klubie. Kłótnie, pijackie wybryki, zwalnianie wygrywających trenerów. Hala pustoszeje, kibice krzyczą –  co wy robicie, wy nasz AZS hańbicie! Andrzej Bednarski były prezes AZS sędzia międzynarodowy, „guru koszykówki” mówi w wywiadzie prasowym wprost – klub jest źle zarządzany, szefostwo się nie nadaje! Ufamy jego osądowi, bo jeśli nie jemu, to komu?  A skąd troska o AZS? Koszalin jako miasto dotuje klub kwotą 1,5 mln rocznie. Do tego trzeba doliczyć kolejne pieniądze wykładane w ramach sponsoringu przez spółki miejskie: ZOS, MEC, PGK, MZK,MWiK.

Są to w sumie pokaźne kwoty łożone z pieniędzy podatników.  Zwracamy się z prośbą do Pana Piotra Jedlińskiego o reakcję w związku z sytuacją jaka zachodzi w AZS SA. Nie chcemy „zaorać” koszykówki w Koszalinie, jak to w czasie wyborów wciskano w głowy koszalinian, chcemy tylko, aby nasze pieniądze były wydawane z rozwagą. Koszalin stać na koszykówkę na dobrym poziomie, ale może do tego potrzeba rewolucji w klubie? Od czego jest Rada Nadzorcza? Dlaczego Pan Prezydent bywający na meczach AZS nie widzi frustracji kibiców? Jako zadeklarowany kibic, a zarazem osoba zawiadująca pieniędzmi miejskimi powinien podnieść głowę i powiedzieć – Dość! Dość marnotrawienia naszych pieniędzy! Dość – dla braku szacunku zawodników wobec kibiców płacących jedne z najdroższych  biletów w Polsce! Dość dla miernoty! Chcemy tego na co Koszalin stać z jego koszykarską historią, chcemy szacunku i klubu walczącego o najwyższe cele!

Lis 08

Jakie Jamno, taki Koszalin

No, może tytułowa teza jest trochę przesadzono, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że gospodarka turystyczna oparta o zasób jakim jest jezioro i Bałtyk może stanowić w następnych latach filar dobrobytu Koszalina i okolic. Doceniają ten walor inwestorzy, którzy wkładają pieniądze w inwestycje na mierzei i wykupują tereny dookoła jeziora. Jeżeli nie chcemy wierzyć prognozom gospodarczym, uwierzmy w zdrowy rozsądek ludzi wydających własne pieniądze.

W piątek (6.11) w Politechnice odbyło się seminarium na temat rekultywacji jeziora Jamno. Organizatorami i współfinansującymi byli Gmina Mielno, Politechnika Koszalinska i Stowarzyszenie Lepszy Koszalin. Pomysł na seminarium powstał w LK, a głównym inicjatorem i sprężyną napędową był Krzysiek Najda. On to wymyślił i namówił do uczestnictwa większość prelegentów.

image

Zainteresowanie spotkaniem przekroczyło nasze najśmielsze oczekiwania. Pojawili się posłowie (Hoc, Hok, Szefernaker) prezydent Jedliński, radni wojewódzcy, miejscy koszalińscy, gminni mieleńscy, przedstawiciele wszystkich organizacji związanych ze sportami i gospodarką wodną, naukowcy. Zaszczycili nas też mieszkancy, którzy zainteresowani są przyszłością miasta, regionu i, oczywiście, własną. Sala senatu była pełna, blisko 100 osób.

Prowadzący (A. Wezgraj) nie miał łatwego zadania. Zaproponował uczestnikom, by nie rozważać jak doszło do dzisiejszego stanu jeziora, ale podjąć próbę zdiagnozowania sytuacji i rozmowę o tym co można zrobić aby w przyszłości służyło rozwojowi regionu, było motorem napędowym postępu gospodarczego.

Po sześciu prelekcjach, trzech naukowych i trzech gospodarczych przyszedł czas na dyskusję. Nie udało się utrzymać konwencji zaproponowanej przez przewodniczącego. Poseł Hoc jednoznacznie wyraził opinię o konieczności pociągnięcia do odpowiedzialności winnych błędom i źle wydanych pieniędzy na wrota sztormowe, ostrogę itp. Uznał, że seminarium jest bez sensu ponieważ nie proponuje konkretnych rozwiązań i jest tylko „biciem piany”. Prezydent Jedliński powołał się na świetnie działające wrota, czego dowodem miał być Xawery. Zaprotestował gwałtownie K. Najda, twierdząc, że nie było zagrożenia ponieważ nie zostały przekroczone stany alarmowe poziomu wód. Niewielu zauważyło, że chwilę wczesniej prof. Heesse pokazał wyniki pomiaru poziomu wód w trakcie tego orkanu. Różnica pomiędzy Jamnem a morzem nie przekroczyła 40 cm. Chyba Najda ma rację.

image

Dyskusje o rekultywacji zdominował temat wymiany wody morskiej z jeziorem przez kanał. Na jednoznacznie zadane pytanie, czy kanał powinien to umożliwiać, prof Obolewski i prof. Cieśliński odpowiedzieli, że tak. Ta diagnoza była jednoznaczna ze stwierdzeniem, że wrota nie spełniają swojej funkcji, są błędem. Z drugiej strony, przedstawiciele gminy Mielno zwracali uwagę, że zniknął problem podtopień. Nie wiadomo wprawdzie, czy z powodu wrót, czy podniesienia brzegów kanału i jeziora, ale jednak.

A. Wezgraj w podsumowaniu proponował aby nie odnosić się do historii, a myśleć o przyszlosci. Jeżeli decydujemy się na funkcję turystyczną, Jamno musi byc odtworzone i otwarte na morze. To może oznaczać konieczność podjęcia odważnych decyzji diametralnej przeróbki lub likwidacji wrót. Nie warto dzisiaj brnąć w kolejne poprawki typu bystrze, bo to tylko utrudni odwrót. W przeciwnym wypadku większość dzisiejszych inwestycji w marinę, ostrogę i infrastrukturę nie ma sensu gospodarczego.

image

Zderzenie opinii naukowców z obserwatorami życia publicznego i mieszkańcami prowadzi do wniosku, że materia bardzo się skomplikowała. Podejmowanie decyzji przez polityków bez rzetelnej wiedzy i zrozumienia skutków może doprowadzić do katastrofy. Konieczne jest porozumienie środowisk i gmin graniczących z jeziorem Jamno dla opracowania nowego, śmiałego planu rozwoju.

Tytułowe określenie „jakie Jamno, taki Koszalin” ma podwójne znaczenie. To, o którym była mowa w trakcie seminarium i to, ktore było w podtekście – czyste, nadające się do użytku jezioro bedzie możliwe gdy czyste bedą intencje decydentów, a wydatki realizowane zgodnie z interesem publicznym.

Lis 02

Rekultywacja jeziora Jamno

Politechnika Koszalińska, Gmina Mielno i Stowarzyszenie Lepszy Koszalin zapraszają w dniu 6 listopada o godz. 10. na seminarium dotyczące możliwości i sposobów rekultywacji Jeziora Jamno.jamnoW seminarium wezmą udział specjaliści w zakresie hydrologii, ekologii i środowiska – prof. prof. Roman Cieśliński (Uniwersytet Gdański), prof. Krystian Obolewski (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy), prof. Ryszard Wiśniewski (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy), prof. Tomasz Hesse (Politechnika Koszalińska), prezes Jacek Chrzanowski (WFOSiGW w Szczecinie) oraz wójt Olga Roszak-Pezała (gmina Mielno). Poza tym przewidziane jest również wystąpienie przedstawicieli Zachodniopomorskiego Klastra Żeglarskiego. Na spotkanie zaproszeni zostali przedstawiciele zainteresowanych Jamnem środowisk gospodarczych, społecznych i politycznych.

W trakcie seminarium nie będzie odniesień do bieżącej polityki oraz ocen inwestycji prowadzonych w obszarze jeziora.

Zapraszamy do udziału.

Paź 19

Wybierać, nie wybierać

Stowarzyszenie Lepszy Koszalin nie bierze udziału w wyborach parlamentarnych. To wydaje się oczywiste ze względu na statut, ale również ze względu na pewną filozofię działania. Jesteśmy nakierowani na sprawy lokalne, samorządowe. Z tego też powodu ograniczyliśmy na czas kampanii swoją publiczną aktywność. Jak to jednak w życiu bywa, wszystko ze sobą się przeplata.

Nasi członkowie są suwerenni w poglądach na politykę i w swoich sympatiach do partii politycznych. Stąd ludzie związani z LK znaleźli się na listach PSL, Kukiza’15, PiS, .Nowoczesnej i Razem. Wspomagają komitety, z którymi sympatyzują. Życzymy im elekcji, chociaż mamy świadomość, że będzie trudno.

Nie ma członków LK na listach PO. To też pewnie nikogo nie dziwi. W końcu, tutaj, lokalnie, partia rządząca była głównym konkurentem w ostatnich wyborach samorządowych. Klub Radnych Lepszy Koszalin stanowi największa siłę opozycyjną w Koszalinie. Nie ma ich też dlatego, że nie godzimy się na styl rządzenia prezentowany przez prezydenta i jego partię. Nie godzimy się również na upartyjnianie samorządu i uprawianą propagandę.

Wśród kandydatów PO znalazł się, a jakżeby inaczej, S. Gawłowski. Przesunięty karnie z „jedynki” usiłuje wytworzyć w wyborcach wrażenie, że jest liderem. Na swoich bilbordach pominął informację, o decyzji partii zdegradowania go do nr 2. Numerem jeden został poseł Hok. Niby drobiazg, w końcu nie ma obowiązku zamieszczania numeru w materiałach wyborczych, ale powszechnie jest to odczytywane jako manipulacja. Właśnie ta gotowość do manipulacji w imię własnego interesu, nawet kosztem kolegi z listy, skłania do braku zaufania wobec rządzących w Koszalinie.

Manipuluje nami prezydent miasta gdy opowiada o Inteligentnym Systemie Transportowym. Sztandarowy projekt od 2010 roku, z którym szedł do pierwszych i drugich wyborów został zawalony z powodu braku wiedzy o przedmiocie i nieudolności organizacyjnej. Miał być ostatecznie skończony w 2013 roku. Byliśmy uspakajani, że wszystko pod kontrolą, potem, że wykonawcy spaliła się dokumentacja, później, że wykonawca okazał się nieprofesjonalny aby w końcu dowiedzieć się, że najprawdopodobniej trzeba będzie oddać unijne pieniądze, bo nie zdążymy. Ale to nie wszystko, za inwestycję i tak trzeba będzie zapłacić, oczywiście już z budżetu miejskiego. Ratusz buńczucznie mówi – obciążymy karami wykonawców.

Kary miały być już naliczane wielokrotnie. Architektom za zły projekt aquaparku, wykonawcy basenów za zejście z budowy, wykonawcy DPS i Parku Książąt Pomorskich za niezrealizowanie i jakość inwestycji, wykonawcy Rynku za przekroczenie terminów, wykonawcy ul. Gdańskiej za jakość wykonania drogi. Razem to kilkanaście milionów złotych. Niestety, prezydent nie zdołał wyegzekwować należnych miastu pieniędzy. Zamiast tego w każdym z tych przedsięwzięć pokrywał wzrastające koszty…

Każda większa inwestycja prowadzona przez koszalińską władzę to osobna historia manipulacji. Zawsze w końcu ogłaszano, że zadanie zostało ukończone w terminie – najczęściej przesuniętym o miesiące lub lata. Że wykonano zgodnie z kosztorysem – zwykle zweryfikowanym w górę, po porażkach z wykonawcami. Pokrzykiwano publicznie jak to zadbamy o swoje i ściągniemy należności od nierzetelnych firm. Prawie za każdym razem zadbano, raczej o swoich. Zamiast kar umownych, ugoda lub upadłość firmy.

Wybierać, nie wybierać. Pytanie ma oczywistą odpowiedź – wybierać, tylko omijać przedstawicieli grupy skłonnej do oszukiwania nas. Pozostaje do wyboru jeszcze sporo formacji, z których startują ludzie dobrze znający sprawy lokalne.